top
logo


feed-image Feed Entries
Żarska Lewica
Strona startowa
Liberadzki i Wontor w Żarach PDF Drukuj Email
Wpisany przez sekretarz   
czwartek, 17 maja 2012 15:40
W piątek 18 maja w sali Społecznego Liceum Ogólnokształcącego przy  ul. 11 Listopada w Żarach  gościł europarlamentarzysta SLD Bogusław Liberadzki i poseł na sejm Bogusław Wontor.  W zorganizowanym przez zarząd powiatu spotkaniu wzięli udział m.in. uczniowie SLO, LO im. Bolesława Prusa i ZSE oraz studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku pod kierunkiem Kazimierza Sznabla.
Profesor Liberadzki odpowiadał na liczne  pytania z zakresu pracy parlamentu europejskiego , sytuacji międzynarodowej oraz zagadnień związanych z kryzysem.
Zmieniony: piątek, 18 maja 2012 20:42
 
Nie składamy broni PDF Drukuj Email
Wpisany przez sekretarz   
środa, 16 maja 2012 20:27

 

SLD nadal zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie emerytur. „Kwestia dyskusji publicznej jest wciąż istotna, zaprzestanie tej debaty byłoby wygodne dla rządu” – tłumaczy przewodniczący Sojuszu Leszek Miller.


Ustawa emerytalna została przyjęta przez Sejm 11 maja. „Solidarność” już uruchomiła stronę internetową stop67.pl, na której można sprawdzić, jak głosowali posłowie i posłanki. SLD jednak nadal będzie zbierać podpisy pod wnioskiem referendum, gdyż uznaje, że: „pomoże to kontynuować debatę publiczną na temat ustawy, podnoszącej wiek emerytalny kobiet i mężczyzn do 67. roku życia" - jak to we wtorek, 15 maja, zapowiedział szef SLD.


Przyjęcie przez Sejm ustawy emerytalnej spotkało się z gwałtownym sprzeciwem związków zawodowych, przede wszystkim NSZZ „Solidarność”, która w dniu głosowania w ramach akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa na kilka godzin zablokowała wyjścia z Sejmu.


SLD popiera działania „S” – dlatego natychmiast po zebraniu dodatkowych 100 tysięcy podpisów nowy wniosek o referendum zostanie złożony w Sejmie. Przewodniczący Sojuszu skierował listy do premiera i prezydenta, w których zwraca uwagę na proces uchwalania ustawy i pośpiech, którym się przy tym kierowano.


„Nie można zatrzymać przymusem ustawowym milionów zmęczonych seniorów na rynku, na którym nie ma pracy dla ludzi młodych, kobiet czy osób niepełnosprawnych – czytamy w liście Millera do premiera Tuska. - Nie można tego czynić w kraju, w którym jest ciągle dwa miliony bezrobotnych i z którego równocześnie dwa miliony ludzi wyjechało szukać chleba za granicą, a zarobki wielu osób pracujących nie wystarczają na godne życie, ani na wypracowanie przyzwoitej emerytury." Miller - zgodnie z brzmieniem uchwały podjętej na sobotniej Radzie Krajowej SLD - nazwał tryb uchwalania ustawy emerytalnej „skandalicznym”.


Miller nie wyklucza też poparcia wniosku o skierowanie ustawy do Trybunały Konstytucyjnego, jednak dopiero po konsultacjach z prawnikami i w sytuacji, gdy stwierdzą, że tryb jej uchwalenia można uznać za niekonstytucyjny. Reformę emerytalną w obecnym kształcie Miller uznał za „epizodyczną” konsekwencję koalicyjnych rządów PO-PSL, deklarując, że po przejęciu władzy przez SLD zostania ona uchylona i zastąpiona taką, w której SLD „dokona koniecznych zmian”.


W połowie lutego Solidarność złożyła w Sejmie prawie 1,4 mln podpisów pod wnioskiem o referendum, jednak Sejm wniosek odrzucił.

 
Kolejny sukces socjaldemokratów PDF Drukuj Email
Wpisany przez sekretarz   
wtorek, 15 maja 2012 15:43


 

W niedzielę odbyły się wybory do Landtagu w najludniejszym niemieckim kraju związkowym, Nadrenii Północnej-Westfalii. Wyborcy odsunęli od władzy rządzącą do tej pory CDU.

Według sondaży opublikowanych w niemieckich mediach wybory wygrała SPD. Socjaldemokraci zdobyli 39,1 proc. głosów, co zapewnia im 98 miejsc w Landtagu. Drugie miejsce zdobyła CDU z poparciem 26,3 proc., co dało chadekom 66 mandatów. Socjaldemokraci w porównaniu z poprzednimi wyborami w 2010 roku zyskali 4,6 proc., chadecy stracili 8,3 proc. poparcia.

W Landtagu zasiadać będą także przedstawiciele Zielonych, FDP oraz Partii Piratów. Zieloni zdobyli 11,4 proc. głosów i 29 mandatów. Liberałowie 8,6 proc. głosów i 22 mandaty. Piratów poparło 6,2 proc. wyborców, co dało temu ugrupowaniu 20 mandatów.

Kolejną wyborczą porażkę zanotowała Lewica (Die Linke). Partia ta zdobyła 2,5 proc. głosów i nie będzie posiadała przedstawicieli w Landtagu.

Premierem najludniejszego landu Niemiec pozostanie socjaldemokratka Hannelore Kraft (na zdjęciu). Zamierza ona rządzić w koalicji z Zielonymi.

 
Rada Krajowa SLD PDF Drukuj Email
Wpisany przez sekretarz   
niedziela, 13 maja 2012 13:57

 

Na dzisiejszej  /sobota/ Radzie Krajowej SLD zaplanowano wybory do Zarządu Krajowego i Krajowego Komitetu Wykonawczego partii. Jednocześnie zebranie Rady stało się okazją zarówno do tego, by zarysować i przedyskutować nową "mapę drogową" dla partii, jak i dokonać pewnej krytyki dokonanych i planowanych posunięć.

Posiedzenie otworzył Leszek Miller, który zaczął od powinszowania zwycięstwa w wyborach prezydenckich François Hollande'owi, kandydującemu z ramienia francuskiej Partii Socjalistycznej. Odniósł się również, w drugiej części przemówienia, do ostatnich wydarzeń sejmowych, w szczególności skandalicznego trybu uchwalania reformy emerytalnej: "Emerytury przegrały z Euro" - krytykował.

Premier rozwiał wątpliwości w kwestii ewentualnych sojuszy wyborczych SLD: "W matematyce wyborczej zdarza się, że dwa plus dwa daje minus jeden" - zaznaczył żartem, sugerując, że w tej chwili wchodzenie w inne związki niż taktyczne, celowe, mogłoby tylko zaszkodzić partii.

Po przewodniczącym głos zabrał Krzysztof Gawkowski, nowy sekretarz generalny partii, który przedstawił plan organizacyjny działań Sojuszu w najbliższych miesiącach i latach. Przedstawił zespół, z którym chce pracować. Wyjaśnił zasady funkcjonowania sekretariatu, które ma w zamyśle - z nastawieniem na struktury regionalne, które "powinny czuć się zadowolone", wskazując, że rolą sekretariatu centralnego jest obsługiwać i wspierać struktury w całym kraju.

Następnie głos zabrał wiceprzewodniczący Józef Oleksy, który zwrócił uwagę, że "młodzieżowe" podejście zaprezentowane przez Krzysztofa Gawkowskiego należy uzupełnić trwałą pracą nad proliferacją myśli i wartości lewicowych. Zapostulował powołanie Rady Strategiczno-Programowej, która miałaby się zajmować zarówno wypracowywaniem merytorycznych rozwiązań, w szczególności - lewicowej wizji rozwoju Polski i przygotowanie Kongresu Programowego Lewicy, jak i upowszechnianiem tych idei i współpracą z szeroką lewicą społeczną w Polsce.

W kolejnych wystąpieniach m.in. Kazimierz Górski, Ryszard Kalisz, Joanna Agatowska podnosili przede wszystkim dwie kwestie - skandalicznej, niekompetentnej reformy emerytalnej (Górski: "Przyjrzyjmy się, co będzie się działo z drugim sektorem"; Kalisz: "stabilności finansów państwa nie można osiągać kosztem obywateli - w większości pracowników najemnych") i udziału województw w pracach partii na szczeblu centralnym. W Sojuszu Lewicy Demokratycznej, tak jak wszędzie, wykształciła się potrzeba demokratyzacji, transparencji i wkluczania do procesów decyzyjnych szerszego grona osób. Rozgoryczenie wzbudziła np. sugestia, by województwa bez posłów w mniejszym stopniu uczestniczyły we władzach krajowych.

Wiceprzewodniczący Bogusław Liberadzki, europarlamentarzysta, zwrócił uwagę na sytuację Polski w Europie i skomplikowane relacje w obszarze finansów europejskich. Polska dostaje 51% środków europejskich. Nowi członkowie będą wymagali, byśmy "posunęli się na tej ławce".  A tymczasem środki te wcale nie są dzisiaj dobrze wykorzystywane. Zwrócił też uwagę, że nie mamy żadnych przyjaciół, strategicznych sojuszników w regionie. Przeciwnie - wokół nas mnożą się konflikty: Litwa, Białoruś, Ukraina (tu odnotowane zostało jednak zaangażowanie Leszka Millera i SLD), Czechy (skarżą Polskę w związku z tzw. "aferą solną"), Słowacja, którą Polska krytykuje za populistyczne przywództwo, wreszcie Niemcy, które chcą, by Polska zaczęła w większym stopniu uczestniczyć w tworzeniu europejskiego budżetu. Wystąpienie skupione na kwestiach logistyki, rozliczania inwestycji, prognoz w obszarze energetyki i transportu spotkało się z dużym uznaniem uczestników obrad.

Wybory do Zarządu przebiegły zasadniczo bez niespodzianek, jedynie Grzegorz Napieralski jako jedyny szef struktur wojewódzkich nie wszedł w skład Zarządu Krajowego.

Równolegle odbywał się kongres Federacji Młodych Socjaldemokratów - i wybory jej nowego przewodniczącego. Został nim Grzegorz Gruchalski. Gratulujemy!

Zmieniony: niedziela, 13 maja 2012 13:57
 
Oni nas już urządzili PDF Drukuj Email
Wpisany przez sekretarz   
piątek, 11 maja 2012 16:46

Po długiej debacie Sejm przyjął projekt reformy emerytalnej podnoszącej wiek emerytalny i kobiet, i mężczyzn do 67. roku życia. Za reformą głosowało 268 posłów, przeciwko - 185. Wstrzymały się od głosu 2 osoby.

Dyskusje i głosowania nad zgloszonymi poprawkami pokazały, że nawet te poprawki mniejszości, które zaaprobowała Komisja Nadzwyczajna, nie zyskały przychylności parlamentarzystów - jak na przykład zgłoszona przez PSL poprawka ws. emerytur rolniczych.

Tymczasem pod Sejmem trwa prawdziwe oblężenie związkowców z NSZZ "Solidarność". Mimo tego, że pod budynkami parlamentu zebrało się dobrych kilka tysięcy ludzi, sami protestujący oceniają, że protest jest.... niewielki. Brakuje innych centrali związkowych, ale przede wszystkim brakuje warszawiaków. Jedna z nielicznych mieszkanek miasta przybyła na protest na rowerze aż z Bemowa: "Jestem matką i nie zamierzam tyle pracować, ja chcę wychowywać wnuki." Podkreśliła, że choć jak wielu warszawiaków pracuje, to nie było dla niej problemem wyjść z pracy. "W tym miesiącu zapłaciłam za przedszkole prawie 500 zł. W zeszłym roku płaciłam 200" - podkreśla, obrazując, jak jej życie ostatnio zmienia się na gorsze za sprawą decyzji władzy.

Pod główną bramą wjazdową ustawiono szubienicę, na której symbolicznie powieszono zdjęcie premiera. Kto powiesił Donalda Tuska? - pytamy. "Myślę, że on sam się powiesił" - odpowiada ze śmiechem jedna z protestujących. Sami protestujący jednak mówili, że najwięcej dzieje się od tyłu, przy tzw. dolnej bramie: "Na dolnej bramie posłowie przeskakują prez płoty" - powtarzali.

Na ul. Górnośląskiej kolejne grupy związkowców. "Zniewalają nas" - zaznaczył pracownik przemysłu meblarskiego z Gdańska. "Nie da się pracować w szkodliwych warunkach, lakierach, zapyleniu do sześćdziesięciu siedmiu lat. I żaden pracodawca nie chce utrzymywać takich pracowników - już po pięćdziesiątce zwalnia ich, bo są za mało wydajni." "To praca do 67 lat lub do śmierci" - denerwuje się członkini związku z Rzeszowa.

Wielu związkowców narzeka na blokady medialne, jednak mniej zwracają uwagę na kwestie społeczno-ekonomiczne, a bardziej na te związane z przekonaniami: "Teraz się tworzy cenzurę". "Czy pani uważa, ze przekaz np. w TVN24 jest obiektywny? Kiedyś w kilka tysięcy strajkowaliśmy w obronie TV Trwam. W 'Teleekspresie' o tym ani słowa, ale o topieniu kukły powiedzieli!"

Wojciech Orowiecki, Alternatywa Socjalistyczna: "Moim zdaniem to, co się tutaj dzieje, to znaczy - ustawa została już przegłosowana, to znaczy, że w tym momencie protest jest już symboliczny. Owszem, są szanse, żeby to jeszcze zablokować w Senacie lub na poziomie podpisu prezydenta, ale niestety to, co robią związki zawodowe, jest niewystarczające. Tu jest za mało ludzi, powinno się zorganizować strajk generalny, tak jak w innych krajach Europy Zachodniej, np. w Hiszpanii, przeciwko zamachom na prawo pracy. W taki sposób tego się niestety nie zatrzyma."

Andrzej Żebrowski z Pracowniczej Demokracji: "30 marca odbył się wspaniały protest wszystkich central związkowych, dziś jednak wyraźnie widać, że chcą złagodzić protest. Pytaliśmy się wszystkich pracowników, czy są za strajkiem. Wszyscy mówili, że tak - jedyna grupa, która nie popierała strajku to byli ci, którzy pracowali w siedzibie związku... Szeregowi pracownicy: nauczycielki, pielęgniarki, metalowcy - wszyscy mówili, że są za strajkiem."

Związkowcy poważnie planują niewypuszczanie posłów z terenu Sejmu. Od wczoraj kompleks sejmowy otaczają barierki i ochrona. Protestujący przywieźli ze sobą łańcuchy, chcą się do barierek przykuwać. Nie wiedzą, dlaczego inne centrale nie dołączyły do protestu. Nieobecność mieszkańców stolicy ich nie zaskakuje, choć uznają ją za krótkowzroczność: "Warszawiacy mało kiedy tutaj przychodzą, ale ja myślę, że ta ustawa ich też dotyczy."

Zmieniony: piątek, 11 maja 2012 16:49
 
Leszek Miller o Francji PDF Drukuj Email
Wpisany przez sekretarz   
czwartek, 10 maja 2012 09:48

Z przewodniczącym SLD Leszkiem Millerem o wyniku wyborów prezydenckich we Francji rozmawia Agata Czarnacka.

AC: Panie premierze, jakie komentarze po zwycięstwie Françoisa Hollande'a? Czy zgadza się pan z  głosami Federacji Młodych Socjaldemokratów, które twierdzą, że media w Polsce relacjonowały kampanię nieobiektywnie, a teraz przedstawiają Hollande'a jako przyszłego prezydenta Francji w złym świetle?

LM: Niechęć części polskich mediów do przyszłego prezydenta Francji jest oczywista. Niektórzy publicyści ukrywają ją, ale są pełni rozmaitych uszczypliwych uwag, straszą Europejczyków konsekwencjami polityki Hollande'a. Widać, że wyłom w długoletnich rządach prawicy francuskiej jest im bardzo nie na rękę. Ale jestem przekonany, że to będzie dobra prezydentura, i że będzie dobra na trzech planach. Po pierwsze, dla samej Francji, po drugie, dla Europy i świata, a po trzecie, dla stosunków polsko-francuskich.

AC: Czyli polsko-francuskie stosunki nabiorą teraz rumieńców?

LM: Jest na to szansa. Jednak polskie władze, przede wszystkim prezydent Komorowski, powinny dokonać szybko swego rodzaju resetu kontaktów na najwyższym szczeblu i zmodyfikować dotychczasową politykę, biorąc pod uwagę to, co może nastąpić pod prezydenturą Hollande'a. Myślę, że można odświeżyć Trójkąt Weimarski, zastanowić się nad współpracą w kwestiach społecznych, do tematu których tak często wraca Hollande, i popracować nad ociepleniem kontaktów, które nie były zbyt serdeczne. Problematyczny może być np. przyjęty przez polskie władze dogmat, że należy wydłużać wiek emerytalny. Koncepcja nowego prezydenta Francji idzie dokładnie w odwrotną stronę, wiek emerytalny należy obniżyć do poprzedniego poziomu.

AC: Polska wciąż nie ratyfikowała paktu fiskalnego. Jeśli to się nie stało od razu, to czy to znaczy, że w Polsce stanowisko w tej konkretnej kwestii może być zbliżone do stanowiska Hollande'a?

LM: Pakt nie jest ratyfikowany i do tej pory rząd nie przedstawił żadnej propozycji czy scenariusza ratyfikacji. Mamy więc dobrą okazję, żeby pomówić z Hollande'em na temat jego modyfikacji. Francuski prezydent-elekt nie twierdzi wcale, że trzeba całkowicie się wycofać z tych ustaleń, tylko wzbogacić je o problematykę wzrostu gospodarczego i tworzenia miejsc pracy. To jest bardzo dobry punkt zaczepienia.

AC: Jak będzie wyglądała przyszłość SLD w związku z tym, że na zachodzie Europy pojawił się taki sojusznik?

LM: Ten powiew na pewno ożywi całą lewicę europejską. Lewica czekała na to zwycięstwo. W przyszłorocznych wyborach parlamentarnych w Niemczech SPD na tym skorzysta. Podobnie będzie z lewicą w innych krajach, także z SLD w Polsce. Francja często była natchnieniem dla Europy i świata. Jeśli teraz miałoby się pojawić natchnienie lewicowe, to bardzo się cieszymy.

AC: Marzy się pewna forma współpracy merytorycznej.

LM: Taka współpraca, oczywiście, będzie. Przypomnę, że byliśmy sejmowym gospodarzem wizyty Françoisa Hollande'a w Warszawie, miałem okazję długo z nim rozmawiać, wystąpić na konferencji prasowej. Byliśmy jedynym ugrupowaniem, które wówczas z nim się spotkało. To świadczy, że współpraca między francuskimi socjalistami a SLD będzie zacieśniona.

AC: Pan premier był, jak rozumiem, w sztabie na rue Solférino?

LM: Nie, podczas samego wieczoru tam nie byłem, zresztą podobnie jak sam Hollande, który wieczór wyborczy spędził w Tulle w departamencie Corrèze, gdzie był merem. Widziałem w tych ostatnich dniach przed wyborami ogromne ożywienie i bardzo gorącą atmosferę. W czwartek, podczas debaty telewizyjnej, odniosłem takie samo wrażenie, jak i sztabowcy obydwu kandydatów: że od tej rozmowy wiele zależy. Wszyscy liczyli na zwycięstwo swojego zawodnika; dawano zresztą większe szanse Sarkozy'emu, bo rządzący prezydent zawsze ma przewagę w takich rozmowach.

AC: Uważa się go za dobrego mówcę...

LM: Rzeczywiście, niektórzy uważali że Sarkozy zmiażdży Hollande'a swoją kompetencją, wiedzą i doświadczeniem. Tymczasem okazało się, że Hollande bardzo dobrze sobie poradził. Kiedy trzeba, był ofensywny, kiedy trzeba, był bardziej kameralny. Jeśli nawet uznać, że był remis, to niewątpliwie ze wskazaniem na Hollande'a. Po tej debacie wszystko stało się jasne. Sarkozy mógłby wygrać tylko, gdyby stał się jakiś wyjątkowy cud. Ale cuda zdarzają się rzadko.

AC: Niektórzy mówią, że to, co działo się w Tuluzie było swego rodzaju cudem – jeżeli da się użyć tego rodzaju słowa w stosunku do tak smutnych wydarzeń. Na szczęście nie nastąpił kolejny i dziś możemy cieszyć się z wyboru socjalisty...

LM: Cieszymy się i gratulujemy Françoisowi Hollande'owi tego wielkiego sukcesu. Francuska lewica nie miała w ostatnich czasach dobrego okresu. Przeżywała porażki, nawet klęski, i długo czekała, bo siedemnaście lat, na swojego przedstawiciela w Pałacu Elizejskim. Ale się doczekała. Jeżeli czasami się mówi, że zmiany polityczne w Europie przypominają ruch wahadła, to zapewne od zwycięstwa Hollande'a to wahadło zacznie przesuwać się na lewą stronę.

AC: A kogo by pan widział jako premiera i z kim chcielibyście współpracować w Pałacu Elizejskim?

LM: Trudno mi powiedzieć! Sam François Hollande nie ma jeszcze w tej sprawie sprecyzowanej koncepcji. Jest to o tyle skomplikowane, że w czerwcu odbędą się we Francji wybory parlamentarne, dlatego dziś tekę szefa rządu każdy otrzymałby raczej na zasadzie pewnej tymczasowości: wszystko zależy od tego, jak się ukształtuje poparcie w wyborach parlamentarnych i jakie koalicje Socjaliści będą musieli zawierać. Chyba że wygrają samodzielnie, czego im życzę, ale to nie jest bardzo prawdopodobne. Przypuszczam zatem, że teraz wskazany szef rządu będzie miał za zadanie przygotowanie gruntu pod wybory parlamentarne, a ostateczne rozdanie kart nastąpi dopiero po tej dacie.

AC: Z kim SLD by chciało współpracować najbardziej? Wymarzona opcja, wymarzony scenariusz?

LM: Mogę pani powiedzieć o premierze, który zrobił na mnie największe wrażenie, choć nie sądzę, żeby wrócił na to stanowisko. Myślę o Lionelu Jospin. To dla mnie był wspaniały premier Francji.

Zmieniony: czwartek, 10 maja 2012 09:49
 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 1 z 72

Sonda

Główne zadanie dla SLD w 2012 to:
 

Odwiedza nas

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości 

bottom
top

Ostatnio dodane

Najpopularniejsze


bottom

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Free Joomla Templates, web hosting. Valid XHTML and CSS.